Nie wiem, co mnie dziś naszło, żeby usiąść i napisać coś o życzeniach na Boże Narodzenie. Może to przez to, że rano usłyszałem w radiu „Last Christmas” i poczułem ten dziwny skurcz w brzuchu, co zawsze mam, kiedy zbliżają się święta. Taki miks ekscytacji i lekkiego stresu, jakby człowiek szykował się na wielki egzamin z… bycia dobrym dla innych. No i znowu dopadła mnie ta myśl, że te nasze życzenia, te wszystkie „Wesołych Świąt!” wysyłane hurtowo… czasem są takie, nie wiem, bezsmakowe? A przecież można inaczej. Po ludzku. Po swojemu.
Bo święta — jakby nie patrzeć — to jest taki czas, że człowiek zaczyna więcej czuć. I nawet jak komuś na co dzień nie chce się wchodzić w te wszystkie emocje, to w grudniu coś się otwiera. Może to te lampki. Może zapach mandarynek. Może zmęczenie końcem roku. Nie wiem. Ale wiem jedno: warto powiedzieć komuś jedno zdanie więcej. Takie, które coś znaczy.
Jak w ogóle składać życzenia, żeby były „nasze”?
Powiem szczerze: ja przez lata miałem problem z życzeniami. Bo co tu mówić? „Zdrowia, szczęścia, pomyślności”? No można. Tylko że każdy mówi to samo. I potem się zastanawiasz, czy ten ktoś będzie pamiętał twoje słowa 10 minut później. Chyba nie.
Aż któregoś roku, siedząc przy stole u babci, zobaczyłem, jak ona składa życzenia. Wolno, z przerwami, czasem trochę nieskładnie, ale tak… najprawdziwiej. I mówiła takie rzeczy: „Żebyś się mniej martwił. I żebyś w końcu uwierzył, że ci dobrze wyjdzie to, co robisz.” I nagle miałem łzy w oczach. Bo to nie były wielkie słowa. Za to były moje.
I tu dochodzę do tej najważniejszej rzeczy: dobre życzenia to te, które nie są idealne. One mogą być trochę koślawe, mogą być powiedziane na jednym tchu, a drugie zdanie urwane. I nic się nie dzieje. Tylko niech będą prawdziwe.
Życzenia na Boże Narodzenie — prosto i po ludzku
Poniżej kilka propozycji. Ale nie takich „gotowców”, tylko raczej takich inspiracji, które możesz sobie dopasować. Przerobić. Dorzucić coś od siebie.
1. Dla bliskiej osoby
„Chciałbym, żeby te święta dały Ci trochę oddechu. Żebyś w końcu poczuła, że nie musisz wszystkiego dźwigać sama. I żeby było w Twoim życiu więcej spokoju niż pośpiechu. Kocham Cię, naprawdę.”
2. Dla kogoś, kto miał ciężki rok
„Wiem, że ten rok dał Ci popalić. Dlatego życzę Ci, żeby święta były chociaż malutką przerwą od tego wszystkiego. I żeby kolejny rok był trochę lżejszy. A jak nie będzie — to i tak będę obok.”
3. Dla znajomego/człowieka, z którym masz kontakt, ale nie bardzo bliski
„Spokojnych świąt! Takich bez presji, za to z dobrym jedzeniem i z ludźmi, przy których czujesz się normalnie, po prostu dobrze.”
4. Dla rodziców
„Dziękuję Wam, że jesteście. Życzę Wam przede wszystkim zdrowia i tego, żebyście mogli odpocząć od trosk. I żebyśmy mieli więcej czasu dla siebie, bo wiem, że ostatnio różnie z tym bywa.”
5. Dla kogoś, kogo chcesz wesprzeć
„Niech te święta przypomną Ci, że dalej masz wartość, nawet jeśli czasem o tym zapominasz. I życzę Ci takiego małego światełka, które poprowadzi Cię przez to wszystko.”
Refleksja, czyli coś od autora
Wiecie co? Mam takie poczucie, że najważniejsze w życzeniach świątecznych jest to, żeby nie udawać. Bo dziwnie się robi, gdy mówimy komuś piękne słowa, a wiemy, że one w ogóle nie pasują do jego życia. Dlatego ja wolę mówić coś… normalnego. Czasem nawet śmiesznego. Kiedyś powiedziałem koledze: „Stary, życzę ci, żebyś w końcu wyspał się tak porządnie, bez budzika i bez powiadomień z pracy.” I on mówi: „To najlepsze życzenia, jakie dostałem.”
I to pokazuje, że życzenia nie muszą być patetyczne. One mają być czyjeś. Twoje.
Anegdotka, tak trochę z innej beczki
Pamiętam, jak kilka lat temu wysłałem życzenia do kogoś przez pomyłkę. Miałem dwa numery zapisane jako „Piotrek” i zamiast do kumpla z pracy wysłałem je do sąsiada, którego ledwo znam. Napisałem coś w stylu: „Stary, obyś w tym roku nie był takim pracoholikiem jak w poprzednim, bo serio za dużo na siebie bierzesz.” I dostałem odpowiedź: „Dziękuję. Chyba potrzebowałem tych słów bardziej, niż myślisz.” I mnie to aż zatrzymało. Bo czasem przypadkowe życzenia okazują się bardziej trafione niż te celowe.
Jak pisać życzenia, kiedy kompletnie nie wiesz, co powiedzieć?
To też normalne. Wtedy najlepiej:
- napisać jedno zdanie, ale swoje,
- albo zacząć od tego, co czujesz: „Nie umiem składać życzeń, ale chcę Ci powiedzieć…”
- albo przypomnieć sobie coś z tego roku – jakąś sytuację, rozmowę, nawet drobiazg,
- albo powiedzieć o czymś prostym: odpoczynku, zdrowiu, spokoju, oddechu.
Bo ludzie wcale nie potrzebują pięknego tekstu. Oni potrzebują poczuć, że ktoś ich widzi.
Podsumowanie — krótkie, szczere
Życzenia na Boże Narodzenie nie muszą być idealne. One nie muszą brzmieć jak pisane przez poetę. Wystarczy, że są Twoje. Niewymuszone. Trochę koślawe. Może nawet za długie, może trochę powtarzalne. Ale prawdziwe.
A jak już naprawdę nie wiesz, co powiedzieć — powiedz coś prostego. „Jestem. Myślę o Tobie. Trzymaj się.” To czasem więcej niż wszystkie wierszyki świata.


